Nieodzownym elementem wielkich miast jest pośpiech, a co za tym idzie jedzenie na mieście. Podobnie dzieje się w Moskwie- stolicy Rosji. Mieszkańcy jedzą byle jak i byle gdzie. Przeszli już okres McDonalda, gdzie na początku lat 90-tych kolejki do niego były dłuższe niż do muzeów. Był też okres zachwytu tanimi restauracjami sieci Jołki- Pałki czy też Mu- Mu. Obecnie można spotkać bary, które serwują „bardziej regionalne” hamburgery i „karkoszkę fri” ( czyli frytki). Dużą popularnością w Moskwie cieszą się także bary sushi, pod którymi można spotkać zaparkowane ekskluzywne samochody najnowszych marek. Są też tańsze miejsca, gdzie można zjeść garszoczki ( zapiekane mięso z ziemniakami i warzywami przykryte warstwą ciasta), smażone jesiotra (w panierce z majonezem i orzechami włoskimi) czy też podstawowe rosyjskie zupy (solianka, uchy). Niektórzy moskwianie jedzą w domu, ale gotowanie zazwyczaj odbywa się od święta ze względu na późne pory powrotu z pracy. Kiedy już rodzina zasiada do stołu musi się pojawić sałatka jarzynowa z szynką, pielmienie ( pierożki z mięsnym farszem podawane ze śmietaną), kiełbasa doktorska, śledź i obowiązkowo kartoszka- czyli ziemniaki. Te ostatnie najczęściej serwuje się pokrojone w wąskie paski, smażone z dodatkiem dużej ilości czosnku i cebuli.
Copyright @ 2009 - 2011 Studia na wschodzie - poradnik. Kontakt